Powódź Oświęcim Bieruń 2010
Nie sądziłem, że zajmę się tym tematem ale jak to w życiu bywa niczego nie można być pewnym w 100%. Wybrałem się w południe na mały fotoreportaż, który zajął mi jakieś 7 godzin (przy okazji spotkałem Dominika:)). Niesamowita adrenalina gdy woda w szybkim tempie zbliża się do statywu czy samych stóp. Słuchając opowieści różnych osób zdałem sobie sprawę jak wielką tragedią jest ten żywioł dla wielu z nas. Zapraszam do oglądania zdjęć które skończyłem o północy.
Kilka klatek możecie zobaczyć poniżej. Jutro kolejny dzień i możliwe, że znów zajmę się tematem.